Wielki Czwartek - MSZA ŚWIĘTA WIECZERZY PAŃSKIEJ (2026)

Wj 12,1-8. 11-14; Ps 116B; 1 Kor 11, 23-26; J 13, 1-15
Wielka Tajemnica Wiary
W 2024 roku, w Heidelbergu, w kościele ewangelickim, organizowano tzw. Taylor-Swift Gottesdienste (Taylor Swift nabożeństwa). Zachwycony pastor informował, że rozdano na jedno z nich ponad 1 300 biletów. Taka próba, żeby zapełnić kościół…
I tylko pytanie, czy na pewno piosenkami nawet najbardziej popularnej artystki - i błogosławieństwami ułożonymi na kanwie słów tych piosenek - można zastąpić Słowo Boże, tak przecież kiedyś ważne we wspólnotach protestanckich?
Ale gdy się tak bardziej zastanowić, to podobny trend – tylko subtelnie ukryty – można znaleźć także u nas, w Kościele Katolickim…
Raz po raz organizowane są przecież wielkie imprezy, nagłaśniane jako spotkanie z takim czy innym charyzmatykiem. Same w sobie nie są one złe, ale sposób prezentacji wskazuje na niebezpieczne przesunięcie akcentów. Przecież Eucharystia jest najważniejsza.
Najczęściej charyzmatycy o tym doskonale wiedzą i tak to spotkanie układają, by Eucharystia była na pierwszym planie. Chociaż niestety bywa też inaczej…
Ale co jest najważniejsze dla ludzi, którzy na takie spotkania przybywają? Niestety dużo spośród nich szuka przede wszystkim cudowności, są fanami charyzmatyka, a Chrystus…, Eucharystia…, są w najlepszym razie na drugim planie…
Tak samo dzisiaj…
Msza Święta Wieczerzy Pańskiej, to dla Eucharystii święto najważniejsze; pamiątka jej ustanowienia. Mogłoby być nas więcej w dzisiaj w kościele…
Przecież Kościół rodzi się z Eucharystii i karmi się Eucharystią. Eucharystia buduje Kościół…
A czasem można odnieść wrażenie, że nasz Kościół powstaje z przykazań i przykazania go budują. Tylko nie dziwmy się wtedy, że raz po raz ktoś stawia pytanie: a właściwie po co przestrzegać przykazań?... I odchodzi…
Przykazania są ważne. Ale najpierw jest – powinno być – spotkanie z miłującym Bogiem. Dopiero Boża Miłość nadaje wypełnianiu przykazań głęboki sens i czyni możliwym dorastanie do tego wypełniania…
Kościół rodzi się z Eucharystii i karmi się Eucharystią. Eucharystia buduje Kościół…
A Eucharystia jest prosta i trudna zarazem…
Prosta, bo przecież to kawałek chleba i wino z odrobiną wody. Takie to zwyczajne, powszednie…
Tak! Potrzebne są jeszcze słowa Jezusa, które powtarza kapłan, nie swoją, ale Chrystusową mocą.
Wtedy dokonuje się cud największy. To już nie chleb i wino, ale Ciało i Krew Chrystusa. Chrystus w Eucharystii staje pośród nas. I daje nam się jako Pokarm. I Ofiara Krzyża w Eucharystii staje się obecna. I zostaje Chrystus, obecny w Eucharystii, byśmy mogli Go adorować…
Eucharystia… Mówimy: Wielka Tajemnica Wiary…
Rzeczywiście. Wielka… Największa… Bóg obecny pod postaciami chleba i wina. Najświętszy Sakrament…
Wielka Tajemnica Wiary… Też dlatego, że trudna; może najtrudniejsza…
Łatwiej by było, gdyby następowała jakaś spektakularna przemiana. Albo gdyby przynajmniej nie były to zwykły chleb i zwykłe wino, tylko coś bardziej wyszukanego, nadzwyczajnego…
A tutaj Ciało Chrystusa wygląda i smakuje, jak zwykły chleb; opłatek. A tutaj Krew Chrystusa wygląda i smakuje, jak zwykłe wino…
Wielka Tajemnica Wiary…
Wierzymy, że słowa Chrystusa mają taką moc, by chleb przemienić w Jego Ciało, a wino w Jego Krew. I wierzymy, że Chrystus przekazał tę moc kapłanom; zwykłym ludziom, obarczonym słabościami, jak każdy…
No żeby przynajmniej ci księża byli nadzwyczajni… Piękni, mądrzy i nienaganni moralnie… No i wspaniali retorzy oczywiście…
Ale nawet Chrystus wybierając Apostołów, nie zastosował takich kryteriów. Wybrał ludzi z „krwi i kości”, z całym bagażem ich słabości i wad.
Jedynym prawdziwym kryterium wyboru była miłość. I to najpierw Jego Miłość. Miłość Chrystusa. A dopiero później ludzka próba odpowiedzi na tę miłość. Jakże niedoskonała próba…
Ale może to właśnie dobrze… Inaczej mógłby taki doskonały ksiądz pomyśleć, że to on jest w centrum… Że on jest tu najważniejszy… I że mu się wszystko należy… I mógłby taki ksiądz zasłaniać sobą Boga…
To jest właśnie prawdziwy klerykalizm. I nie zawsze u jego początku stają księżą… Czasem stoją ludzie świeccy, którzy o księżach mają takie wyobrażenia…
A chyba żaden ksiądz nie jest doskonały. I wcale nie musi jeszcze być…
Ale każdy ksiądz ma dorastać do świętości. I to przede wszystkim przez miłość. Tę do Boga i tę do bliźniego. Zresztą tych miłości rozdzielić się nie da…
I dodajmy tylko, że do świętości przez miłość ma dorastać nie tylko każdy ksiądz. To zadanie każdego chrześcijanina… Jak to się ładnie dawniej mówiło: według jego stanu i powołania.
Eucharystia… Wielka Tajemnica Wiary… Trudna Tajemnica Wiary…
Stajemy wobec tej Tajemnicy po raz kolejny. I może powtarzamy: Wierzę Panie, zaradź niedowiarstwu memu. (Por. Mk 9,24)
Wiara nigdy nie jest czymś gotowym. Do wiary trzeba ciągle dorastać; niejako wciąż na nowo „dowierzać”. Trzeba umieć stawiać pytania i trzeba umieć klękać przed Tajemnicą. Też – a może przede wszystkim – przed Tajemnicą Eucharystii.
To nie przypadek, że kiedy po rozmnożeniu chleba, Jezus zapowiada, że da do spożywania swoje Ciało i swoją Krew, wielu uczniów odchodziło od Niego mówiąc: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” (Por. J 6,48-66)
Jezus jednak nie zmienia swojej nauki, nie dostosowuje jej do mentalności słuchaczy, ale stawia przed wyborem nawet Apostołów. Pyta: „Czy i wy chcecie odejść?” (J 6,67)
Wtedy odpowiada Piotr: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Bożym.” (J 6,68-69)
Tak naprawdę Piotr do wyznanej tutaj wiary jeszcze długo będzie dorastał, będzie musiał „dowierzać”. Ale ostatecznie życie za nią odda.
Niech odpowiedź Piotra będzie dzisiaj – wobec Tajemnicy Eucharystii, Wielkiej Tajemnicy Wiary – również naszą odpowiedzią.
Panie, do kogóż pójdziemy. Ty masz słowa życia wiecznego…. Ty w Eucharystii ofiarujesz się za nas, jesteś dla nas i karmisz nas na życie wieczne. Amen.
Ks. Bogusław Banach, Parafia St. Sebastian Mannheim, Duszpasterstwo Polskojęzyczne


