6 Niedziela Wielkanocna, Rok A (2026)

Dz 8,5-8.14-17; Ps 66; 1 P 3,15-18; J 14,15-21
Czy zstąpił na mnie Duch Święty?
[Piotr i Jan] przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. (Dz 8,15-16)
A na nas?... Czy na nas zstąpił już Duch Święty?... Czy zstąpił już na mnie?...
Może zapytasz: Jak to? Przecież jesteśmy ochrzczeni. Przecież większość z nas jest bierzmowana. A bierzmowanie to przecież szczególny sakrament Ducha Świętego…
Pozwólcie więc, że sprecyzuje początkowe pytanie. Duch Święty na mnie zstąpił, ale czy ja ten fakt w ogóle zauważyłem/zauważyłam?... Czy podjąłem/podjęłam współpracę z Duchem Świętym?...
Bierzmowanie udzielane jest zazwyczaj, gdy się ma lat naście… Najczęściej przyjmujemy je trochę z przymusu, a trochę ze zwyczaju… Przyznajmy: Nie są to najlepsze warunki, by podjąć świadomą współpracę z Duchem Świętym…
Ale – powie ktoś – w Kościołach wschodnich bierzmowanie – jako jeden z sakramentów wtajemniczenia - udzielane jest przy chrzcie świętem. Czy niemowlę może podjąć świadomą współpracę z Duchem Świętym?...
I chyba trzeba tutaj przyjąć perspektywę daru. Zresztą w naszych relacjach z Bogiem, to najlepsza perspektywa…
Duch Święty zostaje nam dany jako Dar. Dar, który nie zostanie cofnięty. I nawet jeżeli niemowlę nie może świadomie podjąć współpracy z tym Darem; nawet jeżeli w wieku młodzieńczym niekoniecznie jesteśmy na tę współpracę otwarci, to przecież zawsze możemy ten Dar przyjąć później; albo przyjąć na nowo. Przyjąć Dar, którym jest Trzecie Osoba Boska – Duch Święty.
A jest to ważne. Bardzo ważne. Nawet apostołowie, którzy spotkali zmartwychwstałego Chrystusa, nie uczynili żadnego cudu, nie zaczęli głosić Ewangelii, w zasadzie niewiele się zmienili, dopóki nie zstąpił na nich Duch Święty.
Ważne jest więc, aby świadomie otworzyć się na Dar Ducha Świętego; aby świadomie z Duchem Świętym podjąć współpracę.
Niektórzy próbują to czynić spektakularnie, stąd tak zwane nabożeństwa „wylania Ducha”, czy „chrzest w Duchu Świętym”. Ale myślę, że wystarczy też świadoma modlitwa, uświadomienie sobie Daru, który już otrzymaliśmy, i który musimy niejako „rozpakować”, by podjąć z Nim współpracę; by coraz bardziej Nim żyć…
By zawsze być gotowym do obrony i uzasadniania tej nadziei, która jest w nas. (Por. 1 P 3,15) To już temat z drugiego dzisiejszego czytania.
Obrona i uzasadnienie nadziei, która jest w nas. A może wcześniej odkrycie tej nadziei…
Bo często można odnieść wrażenie, że nadziei nie mamy albo przynajmniej, że jej nie znamy.
A my wcale nie musimy konkurować ze światem, w tych dziedzinach, gdzie on sobie dobrze radzi. My mamy dawać to, czego świat dać nie może… (Por. J 14.27)
Mamy dawać Chrystusa, Jego Miłość i Pokój; mamy głosić Boże Miłosierdzie i dawać nadzieję życia wiecznego w Bogu. Tylko tyle… i aż TYLE!
Ale jak dawać nadzieję życia wiecznego, gdy się ją pogubiło w codzienności?... Gdy tej nadziei nie ma w nas?...
Chrystus mówi:
(…) ponieważ ja żyję, i wy żyć będziecie. (J 14,19)
Wierzysz w to?...
Dlatego właśnie potrzeba nam współpracy z Duchem Świętym. By Jego mądrość, uczyła nas dostrzegać zadziwiające dzieła Boga (Por. Ps 66,3). Dzieła, których dokonał Bóg wśród ludzi (Por. Ps 66,5). I których dalej dokonuje... Też w historii naszego życia.
Wiara u Izraelitów wyrażała się zaufaniem do Boga, który działa w historii. Wyrażała się wspominaniem wielkich dzieł Boga.
Duch Święty uzdalnia nas właśnie do takiego patrzenia na historię świata i na historię swojego życia. A z takiego patrzenia rodzi się właśnie zaufanie do Boga. I rodzi się nadzieja na życie w Bogu.
Potrzebna jest nam taka mądrość… i potrzebna nam jest odwaga. Ta też rodzi się ze współpracy z Duchem Świętym. Odwaga do miłości… Odwaga, by - kiedy trzeba - w miłości przyjąć cierpienie. (Por. 1 P 3,17)
I jeszcze dzisiejsza Ewangelia: Chrystus mówi:
Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy (…) (J 14,15-16)
Najpierw musimy wyjaśnić termin Paraklet, bo jest on dla nas nowy i obcy, ale w nowym wydaniu lekcjonarza zadecydowano, by go właśnie użyć.
Greckie słowo parakletos, znaczy pierwotnie „przyzywany na pomoc”, „adwokat”, „obrońca”, „orędownik”, „wspomożyciel”, a dopiero wtórnie „pocieszyciel”. Kiedy więc myślimy o Duchu Świętym, powinniśmy brać pod uwagę wszystkie aspekty słowa Paraklet i dlatego je wybrano, chociaż do polskiego języka – też języka religijnego – musi ono dopiero wejść.
Wróćmy teraz do tekstu:
Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy (…) (J 14,15-16)
Na pierwszy rzut oka, to się właściwie trochę kłóci… Przykazania i Duch, który wieje, gdzie chce… (Por. J 3,8)
Ale jeżeli Przykazania nie są same dla siebie… Jeżeli mają nas wprowadzić w przestrzeń Bożej Miłości… (Por. J 14,21)
Ale jeżeli przykazania streszczają się ostatecznie w przykazaniu miłości. Miłości Boga i bliźniego (Por. Mt 22,36-40); Miłości, której wzorem jest Chrystus… (Por. J 13,34)
Jeżeli to przyjmiemy, wtedy dopiero możemy naprawdę zrozumieć świętego Augustyna, który woła: „kochaj i czyń, co chcesz.”
Ale do tego zrozumienia – i do takiej miłości – uzdalnia nas Duch Święty. W takiej miłości nie ma już miejsca na grzech…
Dorośliśmy już do tego?...
Powróćmy do początkowego pytania. Czy podjęłam / podjąłem już współpracę z Duchem Świętym? Na ile to uczyniłam? Na ile to uczyniłem?
I niech to nie będą pytania retoryczne. Zechciejmy na nie odpowiedzieć. I zechciejmy otwierać się na Ducha Świętego, którego przecież na nas już zstąpił; który przecież w nas jest. Amen.
Ks. Bogusław Banach, Pfarrei St. Sebastian Mannheim, Duszpasterstwo Polskojęzyczne


