Środa Popielcowa (2026)

Jl 2,12-18; Ps 51; 2 Kor 5,20-6,2; Mt 6,1-6.16-18
Pamiętaj, że jesteś prochem
Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.
To dwa wezwania Środy Popielcowej. Jedno z nich usłyszymy dzisiaj, kiedy nasze głowy będą posypane odrobiną popiołu. Jednak ważne są oba. Razem bowiem ukazują nam treść Wielkiego Postu…
Najpierw ten proch…
Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz.
Już samo posypanie głowy popiołem – nawet jeżeli tylko symboliczne – nie bardzo pasuje do mentalności współczesnego człowieka. A tu jeszcze słowa o prochu:
(…) jesteś prochem i w proch się obrócisz.
Ale przecież dzisiaj człowiek podkreśla swoją wielkość i niezależność. I jest o tej wielkości przekonany.
Współczesny człowiek chce być samowystarczalny. Chce sam decydować o swoim życiu. Chce na nowo zdefiniować, co jest dobre, a co złe. Chce nawet na nowo sam siebie stwarzać – niejako dokonać samo kreacji - w oderwaniu od biologii i natury.
A Kościół - w Środę Popielcową, ale przecież nie tylko w Środę Popielcową – mówi temu człowiekowi; mówi nam: jesteś prochem.
I kiedy dzisiaj świadomie przyjmiemy posypanie naszych głów popiołem, właśnie to uznajemy. Uznajemy naszą ludzką kondycję.
To jest uznanie naszej słabości i grzeszności. To uznanie dramatu ludzkiego rozdartego serca. To uznanie naszej kruchości i naszego przemijania.
Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz.
Podobne słowa wypowiadane są nad trumną. I tam chyba nie potrzebują żadnych dodatkowych uzasadnień…
Prochem jesteś i w proch się obrócisz…
Ale tam na cmentarzu, na tym prochu się nie kończy. Tam padają jeszcze słowa:
(…) ale Pan cię wskrzesi w dniu ostatecznym. Żyj w pokoju.
I ta zuchwała wiara w zmartwychwstanie ciała, nawiązuje jakoś do drugiego wezwania Środy Popielcowej:
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.
Tak; jesteśmy słabi i grzeszni. Tak; przemijamy, staniemy się prochem. Ale to jednak nie jest cała prawda o nas. To nie jest cała prawda o człowieku…
Bo ja – słaby, grzeszny i przemijający człowiek – mogę przecież zwrócić się ku Bogu. I mogę swoim sercem - swoim duchowym wnętrzem - uwierzyć w Jego Miłość.
Przecież taka jest właśnie treść Ewangelii, Dobrej Nowiny. Bóg, który kocha człowieka. Bóg, który jest Pełnią Życia i daje życie.
Nawrócenie to zwrócenie się ku Bogu, uwierzenie w Bożą Miłość i otwarcie się na Nią. Ostatecznie cała Tajemnica Krzyża – tak mocno eksponowana w Wielkim Poście – jest Tajemnicą Miłości, jaką Bóg ma ku nam. I o przyjęcie tej Miłości, i o życie tą Miłością chodzi. Zresztą nie tylko w Wielkim Poście, ale zawsze…
Chodzi o Boga, który jest Miłością. Nie zapominajmy o tym, kiedy podejmujemy wielkopostne umartwienia.
Bo uczynki postne nie są na pokaz. O tym słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. Uczynki postne nie mają też zbawczej wartości same w sobie. Modlitwa, post, jałmużna mają nam pomagać otwierać się na Boga. Mają nam pomagać przyjmować Bożą Miłość i żyć tą Miłością.
Niech taki będzie więc ten nasz Wielki Post. Niech będzie pokornym uznaniem naszej ludzkiej kondycji; naszej małości, grzeszności i przemijania.
Ale nie poprzestawajmy na tym. Niech ten Wielki Post będzie też odkrywaniem, że Bóg dotyka nas swoją Miłością. Nas – takich, jacy jesteśmy.
Niech będzie ten Wielki Post zwróceniem się ku Bożej Miłości, uwierzeniem w Nią i przyjęciem Jej.
Niech modlitwa, post i jałmużna zbliżają nas do Boga. Niech wszystkie praktyki i modlitwy Wielkiego Postu, wielkopostne i wielkanocne sakramenty, nas na Boga otwierają; niech ożywiają i pogłębiają nasze życie z Bogiem. Niech prowadzą nas do Życia w pełni. Amen.
Ks. Bogusław Banach, PMK Mannheim


