Boże Narodzenie. Manifestacja życia
Nasze oczekiwania zostały zaspokojone, obietnice złożone przez Boga zostały wypełnione, odwieczne Słowo Ojca stało się ciałem, przyjęło postać człowieka. Chrystus przychodząc na ziemię stał się do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu.
To Słowo stało się człowiekiem. To Słowo stanęło pośród nas najpierw po to, by żyjąc w ukryciu Nazaretu przez prawie trzydzieści lat, dać dowód wielkiej afirmacji małżeństwa i rodziny, a więc najprostszego, najzwyklejszego ludzkiego życia, które Bóg zapoczątkował, kiedy stworzył mężczyznę i kobietę i powiedział, że staną się jednym ciałem (por. Mk 10, 8).
Następnie, po tych trzydziestu latach, to Słowo podjęło wytężoną, mozolną pracę uświadamiania ludziom tego wszystkiego, co powinni poznać z samego dzieła stwórczego. Słowo Boże, które stało się ciałem – nasz Pan Jezus Chrystus przez trzy lata publicznej działalności każdym swoim słowem i czynem i znakiem uświadamiał ludziom stwórczą moc Boga.
My prowadzeni głosem Aniołów, którzy pierwsi zwiastowali radość, przychodzimy do naszego Betlejem, aby móc zobaczyć nowo narodzonego Króla i Mesjasza.
Czytaj dalej
(…) położyła, Go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie
„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania”. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.” (Łk 1,6-7)
To jakiś paradoks, że naród, który z wytęsknieniem czekał na Mesjasza, nie zauważył Jego przyjścia. To jakiś paradoks, że ludzie, którzy karmili się zapowiedziami proroków o Mesjaszu, nie znaleźli dla Niego miejsca ani w domu, ani w gospodzie, by narodził się w godnych warunkach.
Może Mesjasz po prostu przychodził zbyt prosto?... Tak zwyczajnie się rodził, jak każde zwykłe dziecko…
W dodatku w mieścinie, która dawno straciła już swe znaczenie…
Maryja i Józef nie wyglądali też na królewskich rodziców, chociaż pochodzili przecież z pokolenia Judy i rodu Dawida. Ale to była przeszłość… Teraz był zwykły cieśla i jego brzemienna małżonka szukająca miejsca na czas rozwiązania…
Może, gdyby Mesjasz przychodził na świat na dworze królewskim, to by Go od razu rozpoznano?...
Albo przynajmniej w rodzinie jakiegoś arcykapłana?...
Tak to sobie przecież wyobrażano…
Albo żeby jakieś nadzwyczajne wydarzenia, widoczne dla całego narodu i przez wszystkich zrozumiałe, towarzyszyły temu narodzeniu… Wtedy pewnie zauważono by nowonarodzonego Mesjasza…
A może jednak nie?... Może wyobrażenia, jak to powinno się stać, jaki ma być Mesjasz, były zbyt mocne?...
Przecież gwiazda, która rozbłysła na Wschodzie zainteresowała tylko Mędrców. A jasność niezwykła pośród ciemnej nocy przekonała tylko pasterzy…
Czy to był błąd Boga, że Mesjasz przychodził na świat, jak zwyczajne dziecko?...
A może przeciwnie… Może to właśnie jest Boża Mądrość?...
Czytaj dalej